Komunikat o błędzie

  • Warning: file_exists(): open_basedir restriction in effect. File(../block/icon_core_booknavigation.png) is not within the allowed path(s): (/usr/home/manveru/domains/manveru.pl/public_html:/tmp:/usr/local/share/pear) w ctools_content_admin_icon() (linia 419 z /usr/home/manveru/domains/manveru.pl/public_html/sites/all/modules/ctools/includes/content.inc).
  • Warning: file_exists(): open_basedir restriction in effect. File(../block/icon_core_block_menu.png) is not within the allowed path(s): (/usr/home/manveru/domains/manveru.pl/public_html:/tmp:/usr/local/share/pear) w ctools_content_admin_icon() (linia 419 z /usr/home/manveru/domains/manveru.pl/public_html/sites/all/modules/ctools/includes/content.inc).

Schemat Bonda

W kinie byłem i Bonda zobaczyłem... w Fordzie. I to jest fakt, z którego znajomi nabijali się najbardziej - James Bond i Ford nie pasują do siebie. Nie przekonał ich nawet fakt, że już za chwilę ujeżdżał cudownego Aston Martina DB5 z 1964, a później nawet model DB9. Lecz mimo tego "Casino Royale" wypada zdecydowanie lepiej, niż co najmniej trzy ostatnie części poświęcone przygodom agenta 007.
Mimo, iż bardziej wprawny widz potrafi przewidzieć następstwo wypadków, film ogląda się dosyć przyjemnie. Trzeba przyznać, że scenariusz nie jest płaską historyjką, tak charakterystyczna dla ostatnich Bondów, trzy główne punkty zwrotne dozują napięcie w sposób nie pozwalający się nudzić. Początek filmu szybko zmierza do mocno trzymających w napięciu efekciarskich popisów na lotnisku. Później tylko krótka chwila oddechu, by przez dłuższy czas obserwować w napięciu karciany pojedynek na śmierć i życie.
Zakończenie filmu jednak szybko rozwiązuje wszystkie zagadki i zapowiada kolejne kontynuacje przygód super agenta, w którego rolę wciela się Daniel Craig. Trzeba przyznać, że gra tutaj nie typowego lalusiowatego Bonda, ale umięśnionego twardziela od załatwiania złoczyńców - momentami jest boleśnie zbyt twardy, w innych jednak chwilach odrobinę za ckliwy. Co do złoczyńców - postać La Chiffre kojarzy mi się komiksowym złym charakterem, a nie przeciwnikiem godnym agenta Jej Królewskiej Mości. I choć okrutna tortura zastosowana przez niego wobec nagiego Bonda stawia włoski na męskich plecach (i nie tylko), to już za chwilę kwili on o litość. Trzeba jednak pamiętać, że prawdziwy przeciwnik kryje się gdzie indziej.

Poświęcę jeszcze kilka słów partnerkom cudownego agenta: Solange, żona Alexa Dimitrios'a - w tej roli Caterina Murino - to zblazowana bogactwem smutna samotna w małżeństwie kobieta, traktowana z pogardą jako piękna ozdoba do gry w karty. Bond szybko urzeka ją bezpośredniością i zaciąga do swojego pokoju, ale - zaskakująco - nie wykorzystuje jej. Vesper Lynd, urocza prawie demoniczna pracowniczka Ministerstwa Skarbu, urodziwy dodatek do 10 milionów. W rzeczywistości delikatna istota przyjmująca twarde pozy, a na koniec... - w tej roli francuska aktorka Eva Green.
Trzeba przyznać, że twórcy filmu faktycznie wyłamali się z charakterystycznego schematu Bonda jako postaci prymitywnej i zawsze identycznie doskonałej, jak również sama historia wyłamuje się ze schematu bajeczek, jakimi były wszystkie efekciarskie części z Brosnanem. Dodatkowo zauważalną zmianą jest ilość brutalności i krwi na ekranie - dotychczasowo raczej unikano w tych filmach pokazywania okrucieństwa z prawdziwego zdarzenia, w "Casino Royale" mamy co najmniej kilka scen z brutalnymi zabójstwami dokonywanymi przez Bonda w czasie wypełnianej misji i nie są to sceny bezkrwawe, jak zwykło pokazywał się śmierć przeciwników głównego bohatera w tej kategorii filmów. Dodaje to odbieranej historii trochę więcej realizmu, choć przyzwyczajonych do ugładzonych wcześniejszych części, może to zaskoczyć.
Z całości zagorzali fanatycy bondowskiej serii będą rozczarowani, że ten Bond to nie Bond, a pozostali miłośnicy kina, że ten Bond to w końcu agent specjalny z prawdziwego zdarzenia - żołnierz tajnej armii szpiegów. Resztę - oceńcie sami...